20 lat razem – ostatnia droga Pogo

Po prawie 20 latach pod nasza opieką odchodzi nasz ukochany Pogo. Powinniśmy podjąć decyzję, aby odszedł nie cierpiąc ale to strasznie trudna decyzja, jeśli był z nami “od zawsze”.


Pogo trafił do nas jako ośmiomiesięczny psiak. Trochę nieśmiały, trochę wycofany ale najcudowniejszy, najpogodniejszy pies na świecie. Nie dawał się zamknąć w boksie – rozrywał kraty, jakby były z papieru, więc szybko jego zęby wyglądały, jakby miał 100 lat. Zabrany do domu otwierał wszystkie drzwi: i te które trzeba był popchnąć i te, które trzeba było pociągnąć. Niepozorny mistrz intelektu! Nie raz orientowaliśmy się w zimie, że drzwi zewnętrzne były otwarte, kiedy solidnie zaczynało “ciągnąć” po nogach a Pogo właśnie wybrał się na spacer. Najlepiej czuł się wolny, podwórko było jego królestwem. A że nie wchodził w konflikty z żadnymi psiakami chodził sobie u nas gdzie chciał i jak chciał. Niestety nie chciał za to zupełnie chodzić na smyczy, więc adopcja do mieszkania nie wchodziła w grę. Któregoś dnia przyjechał pan, który szukał psa do domu z ogrodem. Szybko jednak okazało się, że nie miał to być pies do domu z ogrodem a “pies do pilnowania domu z ogrodem”.
Dla nas to wielka różnica! Pan zaczął sprawdzać, czy Pogo “się nada” i tak rozjuszył tego nadzwyczaj spokojnego psa, że sam szybko zrezygnował z adopcji. Pomijając już zupełnie fakt, że nigdy by od nas psa nie dostał. W pewnym momencie uznaliśmy, że Pogo jest nasz, fundacyjny i nie chcemy eksperymentować z nieudanymi adopcjami. Dla jednych był za duży, dla drugich za mały, jeszcze dla innych za nijaki. Dla nas był najukochańszy. I mamy przekonanie, że my byliśmy dla niego domem.
Jeszcze nie tracimy nadziei, jeszcze walczymy ale szanse są minimalne.
Jak powiedziała wczoraj pani doktor “nadeszła starość i na to się już nic nie poradzi”. Ostatnio trochę schudł, był głuchawy ale i tak, jak na psa w takim wieku trzymał się świetnie. A wczoraj nie chciał już zjeść, nie chciał wstać. O pierwszej w nocy pognaliśmy do lecznicy. Okazało się, że kompletnie wysiadły mu nerki. Jest problem ze śledzioną i z wątrobą.
Pod opiekę naszej fundacji trafiło już kilka tysięcy zwierząt. O wszystkie staramy się dbać, jak najlepiej, wszystkie kochamy, dla wielu udało się nam znaleźć cudowne domy. Jednak czasem trafiają się zwierzęta wyjątkowe. Takie, jak Pogo. Dla innych zwykły, nijaki kundelek. Dla nas najcudowniejszy pies na świecie. Po prostu Pogo. Jest z nami od 20 lat! Kawał naszego życia. Aż trudno uwierzyć! Do niedawna w świetnej kondycji. Jeszcze kilka dni temu komuś o nim opowiadałam, że to aż niewiarygodne, że w takim wieku jest w tak dobrej formie. Jak będzie bez niego? Nie wiemy i trudno nam to sobie wyobrazić. Chcielibyśmy “wywalczyć” dla niego choć jeszcze chwilkę! Oczywiście, jeśli nie będzie to kosztem jego cierpienia. Tak trudno jest podjąć tę ostateczną decyzję – wie to każdy, kto był w takiej sytuacji. 
Jeśli możecie pomóżcie nam sfinansować jego leczenie.

Dawne zdjęcia Pogo:

Pogo dziś:

Przewijanie do góry