Niedawno otrzymaliśmy zgłoszenie o suczce, która przybłąkała się na działkę, na której nikt na stałe nie mieszka i oszczeniła się w stodole. Ponieważ suczka była bardzo przerażona i półdzika i baliśmy się, że przy próbie odłowienia może uciec a szczeniaki zostaną bez mamy, postanowiliśmy z właścicielami działki, że sunia zostanie na działce i będzie przez tych państwa dokarmiana a jak trochę się oswoi spróbujemy ją odłowić.Niestety pewnego dnia okazało się, że z działki zniknęły 4 szczeniaki i zostały tylko 2 najbardziej nieśmiałe, wycofane. Byliśmy przerażeni, bo szczeniaki były jeszcze malutkie i obawialiśmy się, że mgły je porwać lisy. Żałowaliśmy, że jednak nie odłowiliśmy ich od razu, choć wtedy wydawało się, to najlepszym wyjściem. Rozpoczęliśmy poszukiwania w nadziei, że jakimś cudem uda się je odnaleźć. Choć nadzieje były raczej niewielkie, bo wokół pełno pól i lasów, więc jakim cudem mielibyśmy w takim terenie odnaleźć maciupeńkie szczeniaki? Ale, jak widać, cuda się jednak czasem zdarzają. Okazało się, że dwa szczeniaki znalazł rolnik, który pracował na polu a pozostałe dwa sąsiad, który był z psem na spacerze. Skakaliśmy z radości do góry. To naprawdę niewiarygodne! Ta historia mogła się skończyć przecież zupełnie inaczej. Szczeniaki są już bezpieczne pod naszą opieką. Ale pilnie potrzebują pomocy na odrobaczenie, szczepienia, zaczipowanie a ich mama sterylizacji, żeby nie urodziły się kolejne, niechciane maluchy, bo mogą już nie mieć tyle szczęścia.

ZBIÓRKA:

Dla maluchów szukamy oczywiście też nowych domów.

Pomoc współfinansowana z dotacji Fundacji PZU.