Powinna nie żyć, a ma się świetnie we własnym domu. Takie historie lubimy najbardziej!
Pamiętacie Lusię? Miała kręgosłup złamany w wielu miejscach. Długie i kosztowne leczenie nie dawało wielu szans na powrót do zdrowia. Na szczęście nasza Prezeska Ania nie poddaje się nigdy: postanowiła za wszelką cenę dać Lusi szansę. Mała walczyła jak lwica. Dzielnie znosiła kolejne zabiegi. Dzięki Waszemu wsparciu mogliśmy je sfinansować. Świętowaliśmy i cieszyliśmy się, kiedy psina wyszła wreszcie z lecznicy i zaczęła się cieszyć życiem. Ale największe szczęście to oczywiście własny dom. I taki właśnie Lusia znalazła. Nie da się opisać tego, jak bardzo się cieszymy. Dla takich chwil warto działać. Pies, który miał już nie żyć, wyleguje się bezpieczny i kochany z nową rodziną. Cudowne.





