
Mamy pod opieką naprawdę za dużo zwierząt, a mocy przerobowych i funduszy niestety za mało. Ale kiedy w czasie epidemii starsza osoba prosi nas o pomoc dla ukochanego pieska, po prostu nie możemy odmówić. Sunia mało jadła, nie ruszała się z miejsca, była bardzo osowiała. Nasz wolontariusz zabrał ją do weterynarza, do Kliniki Braci Mniejszych. Nasza Fundacja opłaciła psince pakiet badań: krwi i USG. Na szczęście okazało sie, że to tylko ciąża urojona. Poza lekiem na zatrzymanie laktacji sunia nie potrzebuje nic więcej i czuje się już dużo lepiej. Jej opiekunka także. Czasami naprawdę niewiele trzeba, aby pomóc.




