
Dziś w Lecznicy Żyrafa spotkałam taką oto sympatyczną sunię i jej opiekunkę. Opowiedziała mi historię małej. Ktoś wyrzucił ją na ulicę na mróz, sunia była ciężarna. Bała się, nie podchodziła do ludzi. Mieszkała na terenie fabryki. Moja rozmówczyni opowiadała mi, że zwracała się o pomoc do wielu fundacji, ale żadna nie chciała jej wesprzeć. Jedna nawet zapytała, czy pies, któremu mieliby pomóc, jest rasowy…
I tak od słowa do słowa okazało się, że sunię pomógł złapać Piotr Jobczyk z Fundacji Azyl. Opiekunka Kajusi, bo tak ma na imię psinka, w bardzo ciepłych słowach wypowiadała się o naszym Piotrze i otrzymanym wsparciu. Na szczęście Kaja od razu znalazła wspaniały, kochający dom. Wystarczyło tylko ją złapać, a i tak nikt poza naszą Fundacją nie chciał pomóc….
Kaja na początku bardzo się bała, zwłaszcza mężczyzn. Do dziś reaguje na każdy gwałtowny ruch i dźwięki, taki ma odruch, ale jest już dużo lepiej. Jej cudowna opiekunka pracowała z nią u behawiorystki. To było naprawdę przemiłe spotkanie.
Katarzyna – wolontariuszka
