Kotek Szaruś nadal jest pod kontrolą lekarza, choć czuje się zdecydowanie lepiej. Jego stan był tragiczny a na dodatek po podaniu leków wpadł we wstrząs.

Ale na szczęście jego organizm bardzo walczył i maluch się nie poddawał. Teraz jego stan jest dużo lepszy, niż w chcili, kiedy do nas trafił.

Nadal jednak musimy jeździć na kolejne wizyty. Szarusiowi wizyty te kojarzą się z bólem i zastrzykami i Szaruś nie czuł się w lecznicy zbyt pewnie, więc schował się w kieszeni fartucha pani doktor.

Widać, jaki z niego maluch.

Niestety do zapłacenia została nam bardzo wysoka faktura a wpłat jest bardzo niewiele. Bardzo prosimy o wsparcie na leczenie Szarusia.